Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anoreksja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anoreksja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 kwietnia 2014

#24 To już równo rok

Pamiętny 13.04.2013
Wchodzę na wagę - 72 kg. Tragedia ... Przy wzroście 174 cm oznacza to spaślaka na granicy nadwagi, a wagi prawidłowej.
Patrzę w lustro i mówię sobie "jeszcze będę najchudszą dziewczyną jaką kolwiek widzieliście ! jeszcze będziecie podziwiać jak schudłam". W internecie sprawdzam, ile mogę najmniej ważyć, aby mieć wagę prawidłową - 56 kg. Ale na razie muszę schudnąć kilka kilo do sukienki, przecież mój brat ma za miesiąc komunię ! Rodzina nie może pomyśleć, że ze mnie spaślak !
Zaczynam - zdrowa dieta 1500 kcal, ćwiczenia, zero słodyczy i niezdrowego żarcia.
Przez pierwszy tydzień chudnę 3 kg. Mama patrzy i mówi "schudłaś", a ja z dumą odpowiadam "mówiłam Ci, że przestaję jeść słodycze, a zaczynam ćwiczyć"
Mija miesiąc, 5 kg lżejsza wkładam sukienkę, która na mnie idealnie leży. Jeszcze będę chuda jak modelka, przyrzekam sobie !
Mijają 4 miesiące, jedziemy nad morze, spełnia się moje marzenie : 56 kg na wadze ! Wyglądam cudownie, pierwszy raz w życiu jestem chuda. Nie jestem już wyśmiewanym grubasem jak zawsze, tylko podziwiana. Sąsiedzi nie poznają mnie na ulicy, znajomi gratulują zmiany, rodzina podziwia. Czuję na plaży, że wreszcie nie mam powodu do wstydzenia się wyglądu.
Mimo, że nie odchudzałam się podczas bycia na wyjeździe to moja waga po powrocie spadła 0,5 kg. Muszę teraz schudnąć do 54 kg, przecież zawsze moim problemem było to, że nie mogę schudnąć, trzeba wykorzystać to jak łatwo mi to idzie !
Do końca wakacji chudnę do 50 kg, przychodzę do szkoły, poznaję nowych ludzi, gdy pokazuję im jak kiedyś wyglądałam nie mogą uwierzyć, a osoby z mojej poprzedniej szkoły nagle "zauważają", że ja istnieję. Czuję się fantastycznie, mam świetne oceny, jestem prymuską. Mama jest dumna, bo w gimnazjum miałam same 2 i 3 ... Tylko, że nic nie jem, a ciągle ćwiczę. Ale to nic ! Ja jestem za gruba na anoreksję, poza tym jedzenie zbyt dużo to mój problem, a nie nie-jedzenie.
Hmm ważę teraz 49 kg, nie pamiętam kiedy ostatnio tyle ważyłam. Może w wieku 10 lat. Tylko, że byłam wtedy dużo niższa. Aktualnie mam 175 cm, o matko, pasuje na mnie rozmiar 32 ! Podobno wyglądam jak modelka, niektórzy się martwią, niby jestem za chuda. Idioci i zazdrośnicy, nie przeżyli tego, co ja. Nie znają bólu, który towarzyszył mi od małego, po tym jak słyszałam jaki ze mnie grubas i słonica. Jestem z siebie dumna, będę najchudszą osobą jaką widzieli !
Jadę na wyjazd integracyjny, ważę 47 kg, strasznie mi zimno, ale to chyba normalne u chudych ludzi. Przynajmniej przez ten tydzień nie będzie problemu z chowaniem żarcia.
Wróciłam, ważę 45 kg, mam bmi 14,6, teoretycznie śmiertelne wygłodzenie jest poniżej bmi 15, ale wydaje mi się, że przytyłam. Nie mam siły na nic, serce mnie boli po wejściu po kilku schodkach, ale ja muszę ważyć 42 kg, zobaczą, że umiem schudnąć równe 30 kg !
Dziś na biologii mieliśmy o znaczeniu tłuszczy, bez nich mózg nie przewodzi impulsów między neuronami, chyba już wiem, dlaczego tak dużo się uczę i tak mało pamięta, do tego chodzę zmulona. Poza tym właśnie zdałam sobie sprawę, że nie jem również białek i węglowodanów. Chyba się muszę przestać odchudzać, jak poczuję się lepiej to znowu zacznę dążyć do 42 kg.
__________________________________________________________________________
Jezu, co się dzieje, nie umiem jeść, ten głos każe mi się zabić. Muszę powiedzieć komuś.
Powiedziałam bratu, a on mamie. Chyba mama nie wie jak źle jest ...
Byłam dziś w szkole, najpierw powiedziałam psychologowi szkolnemu, co narobiłam, a potem ... to była istna psychoza, widziałam jak każdy się śmieje i wtyka palcami, że taka gruba jestem,a  nie chudnę. Mama musiała mnie zabrać ze szkoły, za 2 dni idę do psychiatry.
_____________________________________________________________________________
Byłam u psychiatry, diagnoza : anoreksja restrykcyjna. Boże czy ja muszę wszystko zjebać ? Ja tylko chciałam przestać być tym grubasem ... Chcieli mnie zamknąć w pschiatryku, ale mama nie pozwoliła. Tak bardzo nienawidzę siebie, ludzi i świata. Gdyby nie te ich wyzwiska, gdy byłam mała to nie było by tego wszystkiego teraz. Przez nich już zawsze będę czuła się tylko wielką, tłustą świnią !
_________________________________________________________________________________
Minął rok od zaczęcia odchudzania, pół roku od diagnozy.
Waga 62 kg, wzrost 175 cm.
Nienawidzę siebie mimo wszystko, jednak wolę płakać mając 40 kg na wadze.
Będę chuda mimo wszystko, wiem, że schudnąć potrafię ...
ask






niedziela, 30 marca 2014

#22 Striker

Jestem chora, najprawdopodobniej angina, czyli gorączka, katar, kaszel i ból głowy. Z jednej strony fajnie, bo mogę się obijać i nie idę jutro do szkoły, ale z drugiej nie mogę ćwiczyć, akurat jak ostro się do tego wzięłam ! Trudno, przeczekam i znowu zacznę ...
Zastanawiałam się nad zakupem vansów i zobaczyłam stronę ioffer.com. Są tam bardzo tanie, tylko 75 zł z przesyłką. Z resztą wszystko tam jest takie tanie, nawet widziałam rolexy za 70 zł. Oczywiście wiem, że to wszystko podróby, tylko co do vansów czy conversów w tych śmiesznie niskich cenach na stronie - i oryginały i podróby są z Chin. Zastanawiamy się z bratem czy sobie tam nie zamówić "markowych" butów kilka razy taniej, ale nie mamy pewności, czy nas nie oszukają. Może ktoś z Was tam zamawiał ? Jak tak, to jakie macie wrażenia ?
A może pójść jednak do zwykłe sklepu i kupić je za ok. 200 zł ?
Nie powiem, sknera trochę ze mnie jest, szczególnie, że zbieram pieniądze na telefon, który będę mieć za troszkę ponad pół roku. Chciałabym wydać na niego ile mogę, by potem przez 2 lata nie wściekać się jak nad tym, którego mam teraz (chociaż do tanich też nie należał, ale inną sprawą jest, że przepłaciłam za logo, bo ta marka ceni się najbardziej za wykonanie niż parametry).
Zobaczyłam w necie piękną blogerkę - KimiPeri. Nie będę kłamać - przede wszystkim uważam ją za ładną, bo jest wychodzona. Na pewno ma ED, ale ma to co zawsze było obiektem moich westchnień - wystające kości i drobne ciało ... Boję się, że ja minie angina to znowu zacznę.
Dowiedziałam się dziś, że na święta jadę do babci. Obleciał mnie strach, co moja rodzina zrobi, jak zobaczy, że przytyłam. W prawdzie, wtedy mówili, że jestem za chuda, ale to mnie kręciło - całe życie o tym marzyłam. Ehh, nędzne moje życie, ja chyba faktycznie nie umiem żyć bez anorektycznego wychudzenia i wyglądu dzieciaka z Auschwitz.
Pytajcie - ask.fm\skinnythiny


KimiPeri :
   

wtorek, 25 lutego 2014

#12 Weightless

Czy tak będzie wyglądało moje życie już zawsze ? Sama nie wiem co robić - z jednej strony "musisz być chuda, już nie pamiętasz jak zawsze o tym marzyłaś, jak cię nazywali grubą świnią", a  z drugiej strach, że doprowadzę swoją psychikę do tego co już było. Jednak głos nr 1 jest silniejszy od drugiego. Muszę być silna, muszą być chuda. Nigdy nie zapomnę jak bardzo chciałam być lekka jak motyl, ale nie miałam woli i na diecie wytrzymywałam najwyżej tydzień. Zabawne jest też to, że żarłam na prawdę dużo i ryczała, że mam zły metabolizm, że nic mi już nie pomoże. Cóż, dopiero z perspektywy czasu widzę, że to nie było normalne jedzenie. Tak się zastanawiam, dlaczego musiałam urodzić się gruba ? dlaczego musiałam pokochać to, co najbardziej tuczy ? dlaczego dzieciaki musiały się na mnie wyżywać ? dlaczego ześwirowałam. gdy osiągnęłam swój cel - chudość ?
Dużo tych "dlaczego" w moim życiu, ale ja wiem jedno - nigdy nie byłam normalna ani nie będę. Mam zjechaną psychikę (dziękuję "kochani" rówieśnicy"{nie tylko wy} z przedszkola i podstawówki.
Mam chorobę psychiczną, zaburzenia osobowości i wrażliwy układ nerwowy. Och jak miłlo jest być predysponowaną do świrowania.
Znowu obsesja mnie pochłania, ciągle myślę o wyglądzie o odchudzaniu. Wątpię, że się skończy na 50 kg.
Nie ma co płakać, trzeba  wziąć się w garść i docenić, że los dał mi anę w najczystszej restrykcyjnej formie. Raz jej nienawidzę, a raz kocham. Chciałabym, by żarcie nie grało takiej roli w moim życiu, chcę być normalna !
Robię bardzo źle, że się odchudzam. Ale co oni, ci, którzy mi zabraniają, mogą wiedzieć o kompleksie grubasa, płakaniu nad tłuszczem swojego ciała patrząc w lustro ? Pierwszy raz chciałam się odchudzać  w wieku 6 lat. Już nie mogła wytrzymać tych obelg wobec siebie i patrzenia na chudzinki, które żrą co chcą, a dorośli się nad nimi rozczulają jakie malutkie, drobniutkie, że mają jeść więcej, bo są zbyt chude.
Całe życie czekałam na te same słowa, które kiedyś słuchałam z zazdrością ... Udało się już raz, ale chcę je słyszeć znowu nawet kosztel zdrowia
Muszę być chuda. Ana znowu pożera moją duszę.

Dziś jak na razie 465 kcal, godzina chodzenia i 30 minut ćwiczeń
edit +800 kcal i następna godzina chodzenia

Macie pytania ? ask.fm/skinnythiny






poniedziałek, 24 lutego 2014

#11 Moje ciało, ale tylko ono ...

Czuję jak znowu oddaję się Pani Perfekcji. Zabiera całe moje ciało, myśli, umysł. Liczy się tylko ona - chudość. Nie mogę się już doczekać, gdy znowu zaczną mówić "Ty chudzino", "drobinko" itd. Czasami żałuję, że przeszłam na stronę chudość. Wyrzuty znowu wyją, odzywa się poczucie, że robię dla Niej za mało. Stało się i już, trudno. Wolę być anorektyczką niż grubasem. Czyż to nie piękne - wszyscy mi poświęcają więcej uwagi, chcą bym się czuła dobrze, spełniają każdą jedzeniową zachciankę bym się tylko nie odchudzała ? Brutalne lecz szczere, oto właśnie chodziło mojej podświadomości. Tylko, że ja się nie daję i biegnę ku pięknemu ciału, chudości. Nie robię nic złego, nie głodzę się, odchudzam się zdrowo i ćwiczę.
Dziękuję Wam bardzo, ludzie, którzy traktowali mnie jak grubasa, wyzywali od świń lub w jakikolwiek sposób dawali do zrozumienia, że jestem tłuściochem, tą gorsza. Przez was ześwirowałam. Dziękuję.
Jestem najlepszym sługą Any, jej komandosem. Zrobię wszystko, wyrzeknę się uczuć, ciała, znajomości,  a nawet życia  w imię chudości. Muszę być chuda. Na 50 kg się nie zatrzymam.
Pamiętam jak kiedyś na pewnym blogu czytała, że dziewczyna o moim wzroście i wadze 60 kg nazywa się grubą. Myślałam sobie - chciałabym tyle ważyć. Teraz już wszystko rozumiem, bo czuję się słonica.
Jak ja mogłam doprowadzić się do 72 kg kiedyś ? Teraz bym wolała się zagłodzić  zabić niż tyle ważyć.




Boję się, że rodzice coś podejrzewają, bo 1) nie jadłam na śniadanie tych wstrętnych tłustych placków 2 dni temu (a je lubię)
2) w pizza hut wczoraj nie wzięłam deseru, a cała rodzina się nimi zajadała

Bilans z wczoraj : ok 1100 kcal, chodzenie 1,5 h i ćwiczenia 10 minut
Dziś - musline 167 kcal, ćwiczenia 15 minut (jak na razie)

Moje ciało znowu będzie moje ...







środa, 5 lutego 2014

#9 Anafaza

Dziś byłam bliska stanu między histerią, a szałem. Rano zakładałam soczewkę i nagle gdzieś spadła. Po pół godzinny szukaniu stwierdziłam, że przepadła w otchłań otworu w umywalce. Już miałam wychodzić z domu, gdy mama zapytała czemu moja soczewka leży na blacie w łazience. Normalnie kamień spadł mi z serca !
Muszę nauczyć się robić kreski eyelinerem, bo dziś zamiast malutkich, których prawie nie widać, zrobiłam ogromne grubasy. Masakra jakaś, trudno, wszystko przede mną. Tak jak prosiłyście, wrzucę fotkę moich oczu, ale nie dziś.
Kolejna wizyta u terapeuty za mną, było całkiem ciekawie - nauczyłam się relaksować i mam to powtarzać codziennie przed snem - najpierw 3 głębokie wdechy, a potem tak jakby wczuć się siebie, w każdą część ciała. Niezwykłe doświadczenie.
Moja nauczycielka od historii odeszła na urlop macierzyński, ehh szkoda. Świetnie było z nią na lekcjach, do tego bardzo mnie doceniała. Chociaż w mojej szkole są inni dobrzy nauczyciele tego przedmiotu.
Dziś na stacji mama kupowała sobie hod-doga i chyba ze 3 razy pytała czy też chcę. Jakoś dziwnie się przy tym czułam. Oczywiście za każdym razem odmawiałam z satysfakcją.
Co do nazwy posta - to tylko nazwa jednej z nazw fazy podziału komórki. Chcę normalnie podchodzić do jedzenia i wyglądu, a nie zagłębiać się błędne koło. Już trochę się z tego wygrzebałam i nie chcę tego zaprzepaścić.
Chcę już wiosnę ! Słońce sprawia, że czuję się jakby był początek marca,a nie lutego. Poza tym, nie mogę się doczekać aż mi się ferie rozpoczną. Niestety mam w tym roku na końcu, ale na szczęście w przyszłym na początku.
Lecę zająć się matmą, której nie cierpię, ale mam ją zdawać. Nie wyobrażam sobie tego, bo to przedmiot, z którym mam największe trudności. No ale mus to mus.


wtorek, 4 lutego 2014

#8 Starry eyes

Postanowiłam, że do diety wracać nie będę i nie odchudzam się. Nie warto, mam jeszcze swój czas na takie rzeczy w przyszłości, tym bardziej, że nie jestem już kluchą 70 kg +. Jestem szczupła, a nie wychudzona i ok. Przecież mogę się tyloma rzeczami zajmować, a nie tylko pędzić bezmyślnie za coraz niższymi wymiarami ... Takie oto myśli przyszły mi w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy nie mogłam zasnąć. Czułam się fatalnie, wiadomo - być zmęczoną i nie móc zasnąć to męka. To powiązane z niedoborami w organizmie. Myślę, że nie warto wracać do tego co było, bo ból serca i łapanie oddechu z ledwością po wejściu na 1-wsze piętro to nic przyjemnego. Postanowiłam sobie powtarzać takie oto rzeczy :
- Jestem wystarczająco dobrym człowiekiem
- Tak jak każdy mam słabości
- Szanuję siebie i lubię
- zasługuję by być kochaną i lubianą (nie przez wszystkich, oczywiście, ale przez rodzinę i inne bliskie osoby)
Taka jest prawda, że muszę uwierzyć w siebie, zaakceptować taką jaką jestem. Oczywiście nie chodzi o to by jeść tony czekolady i hamburgerów, zapijać to litrem coli, siedzieć tylko przy komputerze i nic innego nie robić. Cały czas ważne jest dla mnie, by jeść zdrowo, żyć zdrowo, myśleć zdrowo.
Hahaha ciekawe ile wytrzymam, muszę być najlepsza, najchudsza, nie mogę sobie pozwalać na słabości, ana szepcze : teraz nażryj się słodyczami jeszcze do tego ... wiem, że nie wytrzymasz długo z takim myśleniem, przecież już dziś patrząc na słońce myślałaś o wiosennym odchudzaniu. Ty chcesz idealne 40 na wadze. Nie pamiętasz, że bycie chudą jest ważniejsze od bycia zdrową ?
Kupiłam sobie soczewki powiększające oczy. Są zielone i muszę przyznać, że oczy dzięki nim wyglądają niewiarygodnie. Są wielkie jak u postaci z anime. Do tego zrobiłam sobie makijaż powiększający oczy, efekt był piorunujący. W wolnym czasie wezmę się za makijaż Gyaru. Jest przepiękny, ale czasochłonnym. Trudno, wszystko wymaga chwili nauki, ale efekty są warte.



niedziela, 2 lutego 2014

#7 Breath me

Dietowo jest dość dobrze, ale dziś się wściekłam. Wstaję rano, a mama do mnie, że mi zrobiła placki na śniadanie. Wstrętne, tłuste, smażone placki z cukrem. Masakra, jednym słowem.Niestety musiałam je zjeść, żeby się nie czepiała i nie zauważyła, że znowu się odchudzam. Zresztą ona mnie strasznie denerwuje, znowu się z nią pokłóciłam (nie, nie o żarcie). Wczoraj upiekła wieczorem ciastka i chciała mi je wcisnąć, ale się nie dałam.
Nie wiem czemu, ale często myślę o bulimii i panicznie się jej boję.Podobno anoreksja często przechodzi w bulimię, kompulsyjne jedzenie czy coś jeszcze innego (i vice versa - u mnie zażeranie smutków przeszło w zagładzanie smutków - dobrze, że wtedy nie miałam świadomości, że to ile i jak się obżeram kwalifikuje się do leczenia).  Ana jest taka czysta, szlachetna. Jeszcze nigdy w życiu się nie przeczyściłam ani nie prowokowałam wymiotów Boję się, że kiedyś będzie ten pierwszy raz. Jednak co by nie mówić, niezależnie jaki ma się typ ED to jedno gówno, bo wszystkie biorą się z tego samego - braku akceptacji siebie i niskiej samooceny ... Mimo wszystko, ja wolę znać się tylko z Jej chudością i nikim innym. Anoreksja typu restrykcyjnego to królowa,moja duma, nie chcę tego zniszczyć. Tak patrzę na swoje zdjęcia z czasów 45 kg i myślę sobie, że byłam piękna. Tak już mam i zawsze miałam, że kocham niezdrowe wychudzenie, bladość i sterczące kości. Myślę, że schudnę do 50 kg i sobie wtedy odpuszczę dietę. Wcale nie odpuszczę, żadna liczba na wadzę mnie nie uszczęśliwi, nienawidzę jedzenia, chcę żywić się powietrzem, jestem grubasem.
Poza tym oglądałam dziś tutorial Venus Angelic jak zrobić makijaż dollfie, powiększający oczy. Jest świetny ! Nawet ja zaczęłam przypominać człowiek, polecam. Ogólnie Venus ma fajne video, ciekawa osoba.
Mam nadzieję, że to nie prawda, że z ED wyjścia nie ma ... Wolałabym nie wiedzieć, że całe życie będzie się kręciło wokół diet i żarcia. Czasami niczego tak nie żałuję, jak odchudzania,a raczej tego, że nie zatrzymałam się na moim zdrowym celu wagowym. Trudno, bieg za perfekcją się już zaczął, trzeba było myśleć wcześniej. Teraz trzeba w nim wziąć udział, przecież nie chcę być tą górą tłuszczu, co kiedyś. Zastanów się dobrze, czy chcesz być znowu wytykana, czy może raczej podziwiana. Perfekcja ma swoją cenę i należy się  najsilniejszym ...
 Marzę o chudości.
 Marzę by mi sterczały kości.
 Marzę by być tak chudą, by się inni o mnie bali.
 Marzę, by żyć samym powietrzem.
 Po co żreć jak można być chudą ?






piątek, 31 stycznia 2014

#5 Come on, skinny love ...

W środę byłam na kolejnej wizycie u mojej "cudownej" psycholog. Jak zawsze nawiał mi takie pierdoły, że głowa boli.Jednak najlepsze było, gdy ja jej powiedziałam, że czuję się dziwna. Chwile popytała o moją klasę, po czym stwierdziła, że nie wiem czemu tak i zostawi ten temat. Miło, nie powiem - olać uczucie, które jest od zawsze i jest powodem wielu problemów. Hahaha a ona ma mi niby pomóc,świetnie.Mogła by choć przez chwilę ze mną pogadać o mojej przeszłości, dowiedziałaby się wiele, może samo wygadanie się pomogło też mi. To demony przeszłości mnie codziennie prześladują. Coraz bardziej pragnę zobaczyć 41 kg na wadze, bo wiem, że dałaby radę
Na prośbę jeden z osób opowiem o tym jak prawie mnie zamknęli w psychiatryku :
Po tym jak pierwszy raz poszłam do psychiatry i byłam w dość kiepskim stanie psychiczny i fizycznym, musiałam pójść na jakieś psychologiczne badanie, które ukierunkują terapię. Psycholog do, której poszłam na samym wstępie wspomniała o możliwości hospitalizacji, choć nawet słowa ze mną nie zamieniła. Chwile ze mną robiła te testy, a w między czasie z nią rozmawiałam o moich problemach. Gdy przyszła moja mama, ten wredny babsztyl powiedział do niej, że mam problemy emocjonalne i poleca oddział ... Moja mama mnie stamtąd od razu zabrała i od razu zapisała do innego specjalisty - wiedziała, że przymusowe tuczenie za kratami tylko pogorszy mój stan.
Poza tym, czuję jak się pogarszam, jestem coraz dalsza od ideału. Mam dylemat : czy znowu dążyć za perfekcją ?

wtorek, 28 stycznia 2014

#4 Run deep, run wild

Kiedy byłam mała, miałam jakieś 6 lub 7 lat, siedziałam u babci i oglądałam telewizję. Leciały  "rozmowy w toku" o anorektyczkach. Dziewczyny opowiadały w programie o tym, że nie mogą się przestać odchudzać, mimo iż im zakazują, błagają by jadły ... Stanęłam przed lustrem i zobaczyłam okrągłą dziewczynkę, pomyślałam "od dziś się odchudzam, chcę być anorektyczką !". Za chwilkę babcia przyszła z obiadem, powiedziałam, że nie zjem, bo się odchudzam. Poprosiła, żeby jednak zjadła. Wtedy rozpłakałam się i stwierdziłam, że to przez nią dzieci się ze mnie śmieją, twierdzą, że jestem grubą świnią ...

Tym małym wspomnieniem rozpoczynam dzisiejszy wpis. Dzieci są okrutne, często gorsze od dorosłych. Małe potwory potrafią zniszczyć kogoś, gdy się im nie podoba. Gratuluję, udało się wam, drogie dzieci, dziś prawie dorosłe. Gratuluję Tobie, mała grubiutka 6-latko, spełniło się Twoje marzenie - jesteś anorektyczką, masz zakaz odchudzania, które kochasz. Zawsze czułam, że jestem jakaś dziwna,inna. Czułam, że kiedyś wyląduje u psychiatry. Jeszcze tylko brakuje wpisu o psychiatryku w papierach. I tak już mnie chcieli zamknąć (dziękuję mamo, że nie pozwoliłaś) na przymusowe tłuczenie połączone z ogłupianiem. Nie mogę ostatnio spać, bo coś mnie trapi. Znowu pragnę jej blisko siebie - Pani perfekcyjnej chudości ... To taka siła napędowa do życia, najlepszy narkotyk. Coraz częściej chodzą mi po głowie 2 rzeczy - albo wziąć cały zapas tabletek na raz, albo się znowu odchudzać ... Niedużo, bo 6 kg. Jednak wiem, że na tym nie stanie ... Nigdy nie zobaczę siebie wystarczająco chudej, dobrej, zorganizowanej. Czuję, jak ona mnie zniszczyła - skóra na rękach bez przerwy popękana, nie mam już tej samej koncentracji, jakoś dziwnie ciągle mi zimno, serce nie bije równo. Cóż - cena perfekcji. Czasami mam wrażenie, że za raz odlecę do końca, dostanę kaftanik i łóżko z pasami.
Dziwne to wszystko, dziwne ... Szkoda mi trochę osób, które się wplątują powoli w to bagno, że niszczą sobie życie, marzą o tym koszmarze. Najgorsze jest, gdy ktoś ma mnie za wzór w odchudzaniu i mówi, że mi zazdrości. Bycie mną ? Nie polecam !



poniedziałek, 27 stycznia 2014

#3 a little bit

Kolejny dzień za mną, kolejna chwila mojego życia umknęła. Dziś spotkałam się z moją przyjaciółką, która sama przeszła przez to piekło. Długo unikałam ludzi, nie odpisywałam, nie odbierałam telefonów. Moja kochana jak zawsze mnie wsparła, żałuję, że dopiero teraz zdecydowałam się pogadać z nią. Szkoda tylko, że moi rodzice jej nie lubią i uważają za nieodpowiedzialną, cóż nie doceniają dziewczyny - w rzeczywistości mądrej ... Ona dużo przeszła, taka moja bratnia dusza. Trudno - musiałam kłamać, że była z kimś innym. Moja kochana powiedziała coś ważnego : "bądź szczera ze swoimi rodzicami i pamiętaj, że najważniejsze jest Twoje wnętrze". Dała mi świetne rady i przekonała, żeby znowu nie zaczynać. Uwielbiam ją, trochę to smutne, że jesteśmy tak daleko od siebie. Chciałabym, żeby ona spała u mnie lub ja u niej, no ale moi kochani rodzice .... Ona jest chora, a jechała PKP kilkadziesiąt km do mnie. Sama przyznała, że to było widać - że ana rządzi moim życiem. W końcu sama miała 3 miesiące odsiadki za to samo. Każdy to widział, tylko ja potrafiłam sprytnie zmienić temat, obrócić wszystko w żart, obrażać się czy reagować agresją. Kiedy nienawidzisz siebie to nienawidzisz całego świata, każdy jest wrogiem. Myślisz, że nie istnieje coś takiego jak miłość, przyjaźń czy dobro. Teraz powoli zaczynam zauważać to, egzystencja zaczyna przechodzić w życie. Tak bardzo chciałabym pokochać siebie, optymistycznie patrzeć na świat, zaufać ludziom ... Na pewno nie chcę dalej brnąć w tym wszystkim, wolę iść na przód, nie marnować całej młodości na zajmowanie się żarciem. Czy kiedykolwiek powiem - "Tak! Jestem szczęśliwa !" ?

niedziela, 26 stycznia 2014

#2 Get some

Wczoraj wieczorem byłam w teatrze. To wspaniałe móc oglądać żywą sztukę. Przy okazji śmiałam się do łez. Kocham teatr, szkoda, że jestem tak tam rzadko ...
Za oknem zima, słońce przyświeca w niewielką ilość śniegu. Uroczo to wygląda, nie powiem. Zima, lykke li, to już zawsze mi się będzie kojarzyło z Jej chudością. To przy thinspo z piosenkami lykke ćwiczyłam w tych wcześniejszych próbach stania się lekką jak motyl. Czuję się jak w nieskończoności niewiadomochy, jak za niewidzialną barierą. Z aną jest fajnie do czasu, to bardzo ryzykowna przyjaźń - ona tu rządzi, ja nie mam nic do gadania. Prawda jest taka, że jak złapie raz swoimi chudymi łapkami to nie ma ucieczki. Widzę jak tłuszcz mnie obrasta, już chyba nie dam rady się powstrzymywać przed dietą. Bez niej moje życie jest takie puste, pozbawione radości i ekscytacji przy dumnym patrzeniu w lustro, gdy jestem coraz chudsza. Tak bardzo się boję, że wszystko pójdzie na marne - tyle czasu, pracy, wyrzeczeń.Że znowu widmo bycia "tą grubą" wróci, że znów spotkają mnie wyzwiska i traktowanie jak najgorszą. To prawda, że chudym jest w życiu lepiej i łatwiej. Nagle, gdy schudłam wszyscy wokół zaczęli mnie szanować, być mili. Dla facetów wreszcie byłam piękną kobietą, a nie tylko tłuściochem jak przez całe życie. Czułam się wspaniale patrząc na zazdrosne spojrzenia innych dziewczyn. Z dumą brać rozmiar xxs i czuć jeszcze luz ... Być najchudszą w klasie, wśród jakiejkolwiek grupy - o tak, to było moje marzenie od zawsze. Być lekką jak powietrze. Nie ważne, że nie miałam na nic sił - pogoń za ideałem nadaje sens mojemu życiu ... Wiem, że znów mogę !